Shop Mobile More Submit  Join Login
About Deviant Member KrrraterOther/Poland Recent Activity
Deviant for 2 Years
Needs Premium Membership
Statistics 136 Deviations 369 Comments 1,366 Pageviews

Newest Deviations

Favourites

Groups

deviantID

Krrrater's Profile Picture
Krrrater
Krrrater
Poland
Kruk Nathaniela
:iconfantasmecollege:

co do tagowania:
"Własnie tym zajmowała sie Katherine."
Interests

Activity


Ekwipunek by Krrrater
Ekwipunek
1) miejsce na portret - no co? mały jest to ledwo sięga
2) miejsce na informacje podstawowe - czy tu powinienem dodać informację o powiązaniach z Nathem?
3) kieszenie spodni (chyba, bo innych przy sobie nie ma)
     * zegarek od Natha
     * zielony jedwab w groszki (przeważnie bywał zawiązany w tobołek)
4) wszystkie zgromadzone przedmioty:
    * cylinder z zębatką
    * filiżanka znaleziona na plaży w Fantasme (porcelana stołowa dobrej jakości)
    * zbroja w barwach Milzis z okresu pierwszej bitwy z Chaosem o Fantasme (po próbie przefarbowania z Nathem  niebieskiego materiału w grochy na żółto, dali spokój ze zmianą innych niebieskich rzeczy)
    * Księga "101 Łatwych Zaklęć Na Każdą Okazję" przygarnięta z biblioteki w Wielkiej Kordurze
    * golem (przygarnięty po otwarciu wrót - Johny nie protestował)
    * pusty słoik po babcinej konfiturze pigwowej
5) chowaniec - brak
6) broń najczęściej używana - własne szare komórki
Loading...
Karta. by Krrrater
Karta.
Kruk zabrał się do wypełniania karty wyposażenia (kiedyś ją skończy)
Loading...
Kruk minął gruzowisko z resztkami dawnej fontanny i opuszczając plac wszedł w uliczkę. Niedawno przylecieli sterowcem i ci, którzy pomieszkiwali kiedyś w Fantasme, zeszli schodami na dół z lądowiska przy zamku, aby udać się do domów (lub tego, co z nich zostało). Cała grupa ruszyła oczywiście do dzielnicy Balaurów i tylko on odłączył się zmierzając na Pumexa 26, do zupełnie innej gildii. Ciągle będąc w swojej ptasiej postaci (żeby nie świecić gołym tyłkiem, bo ubrań jeszcze nie odzyskał) kroki stawiał niewielkie i droga zabierała mu więcej czasu, ale nie zwrócił na to uwagi pogrążony we własnych myślach. Myślał o Nathanielu, o tym, kiedy wreszcie ruszą na ratunek, czy z przyjaciółmi szybko się zobaczy i czy nic im nie będzie…
Okolica wydawała się wymarła i nawet jego kroki nie były na tyle głośne, żeby odbić się echem od kamiennych ścian. Drzwi od kamienicy, w której mieszkał poprzednio z Nathem okazały się być zamknięte. Westchnął i rozpostarł skrzydła. Zastanowił się nawet czy dziura w dachu, przez którą wlatywał była efektem któregoś z eksperymentów Lorraine, pozostałością po ataku armii chaosu czy skutkiem burzliwej różnicy w poglądach między Bogami, która dotknęła wszystkie gildie. Opuszczone, pokryte kurzem wnętrze jeszcze boleśniej uświadamiało mu brak towarzysza. Przecież tu mieszkali, tu wisiał hamak Natha, tu siedział jak prowadzili dyskusje, a tam dziewczyny pilnowały swoich sekretów, zawsze wołając, ze to strefa, do której faceci nie mają wstępu… Zwinął się w kłębek na podłodze. Kłuło go w piersi.
- Gdyby Nathowi coś się stało na pewno bym o tym wiedział. – pocieszał się w myślach – Jesteśmy połączeni taką więzią, że nie uszłoby to mojej uwadze. Na pewno wszystko jest ok, siedzi tylko gdzieś zamknięty i liczy na mnie, że sprowadzę pomoc, żeby ich uwolnić. Gdyby mieli im zrobić krzywdę, to nie zabieraliby ich ze sobą. Chce go zobaczyć. Tak dawno się nie widzieliśmy, a w podziemiach mieliśmy dla siebie tylko chwilkę. Muszę mu tyle jeszcze opowiedzieć. Na pewno poklepie mnie po głowie i powie, że dobrze się spisałem, a potem pójdziemy do karczmy, żeby coś zjeść i świętować z innymi powrót.
Całe jego ciało drżało z niepokoju. Bezczynność i konieczność oczekiwania na zebranie wszystkich uczestników misji ratunkowej była jak tortura, on już chciałby działać, lecieć na pomoc, walczyć czy robić cokolwiek przydatnego, co przybliży oswobodzenie jeńców. Jednocześnie zdawał sobie sprawę, że sam nie odzyskał wszystkich sił, a i rozpoznanie oraz  dokładne zaplanowanie akcji zamiast rzucania się na oślep jest lepszym rozwiązaniem.
- Może na coś się przydam – pomyślał i nie mogąc wytrzymać w pustym domu ruszył na zamek.
***
Złaził ze schodów ze stertą papierów i oszołomioną miną. Ech, ta biurokracja. Do Fantasme dotarły pozostałe gildie i w zamku zapanował rejwach. Ponieważ przybyło ostatnio sporo nowych rekrutów, to wielu z nich rejestrowało się obecnie do szkoły. Zanim zdążył otworzyć dziób, wepchnięto mu stertę papierzysk do uzupełnienia, pouczono o prawach i obowiązkach i kazano wybrać kwaterę w gildiowej dzielnicy.
- Po co mi kwatera? Przecież ja mam gdzie mieszkać? Od początku mieszkałem na Pumexa 26 z Nathem. Oooo zmienił się znaczek szkoły! – zauważył przeglądając formularze do uzupełnienia – W ogóle nie załatwiłem tego, po co tam poszedłem! Wzięli mnie z zaskoczenia. Wypełnię je szybko i pójdę jeszcze raz i tym razem nie dam się zbić z pantałyku.- postanowił.
***
Co my tu mamy? Jedną kartę już wypełniałem, ale teraz jest nowy symbol i trzeba to chyba przepisać. Imię, nazwisko, rasa i płeć mi się nie zmieniły, wiek… - no jestem starszy. Wzrost i waga – a może urosłem?! Ale nie ma Natha, żeby mnie zmierzyć. Oj tam, wpisze to, co ostatnio, byle szybciej poszło i można było oddać te papiery. A tu, co wypadło? Karta ekwipunku? Ale mój cały ekwipunek spoczywa gdzieś w podziemiach zamku, bo jeszcze go nie odzyskałem! Może jednak go tu wypiszę, żeby udokumentować moje prawo własności.
Kruk zagłębił się w instrukcję. – Ja to tylko 5 przedmiotów! A moje niezwykle cenne pozostałe rzeczy? – przeliczał w pamięci stan swojego posiadania i kombinował jak rozpisać go na karcie, żeby spełniać wszelkie kryteria i nie odesłali go do poprawek. – Brakuje mi miejsca na pusty słoik po konfiturach babuni. Przecież to taka wartościowa, przydatna rzecz, że nie mogę się jej pozbyć – biadolił – każda z moich rzeczy jest nie tylko szalenie przydatna, ale ma też ogromną wartość sentymentalną!
Krrrater w końcu podjął decyzję – dopisze go tu na końcu, może nikt nie zauważy…
***
Znowu ruszył w drogę do zamku. W kamienicy pojawiła się już Iris przybyła z resztą Milzisów, ale paradoksalnie czuł się jeszcze bardziej samotnie i nie na miejscu. Bez Nathaniela to nie był jego dom, to nawet nie była jego gildia, to najzwyczajniej nie było jego miejsce. Z przybyciem Natha wszystko oczywiści ulegnie zmianie i będzie po staremu, ale do tego czasu…
Spojrzał na drugą stronę ulicy Obrońców Kabanosów. Czy to jest żółte? Dom z numerem 1 w czasie rozpierduchy fontanny na placu sporo ucierpiał. Dach był zerwany a górna kondygnacja częściowo rozwalona. Przez pozostałość okna z góry zwisały smętne resztki katapulty.
- Sądząc po kolorze należy do gildii Esfinge, jest rzut kamieniem od naszej starej kamienicy, kojarzy mi się, że dawna mieszkanka odeszła już ze szkoły i jeszcze nazywa się „kamienne gniazdo”… Biorę!
Podniósł z gruzowiska kawałek cegły i naskrobał koślawo przy wejściu „KRUK KRRRATER”
Krrrater otworzył leniwie jedno oko i popatrzył na wprost. Na wprost wypadało akurat lekko w dół.
- Ja latam! – Wychrypiał cicho
No tak… - pomyślał – jeszcze ktoś uzna, że zwariowałem, ale to mój pierwszy lot sterowcem. Kompletnie nic nie robię i lecę jednocześnie w powietrzu. Z Nathem zawsze lataliśmy na własnych skrzydłach, bo szkoda nam było na opłatę, a i posmak włóczęgi powodował, że czuliśmy się jak zdobywcy świata i poszukiwacze przygód… Nath… lecimy go ratować, mam nadzieję, że nic mu nie jest.
Kruk posmutniał. Świadomość, że musiał się rozstać z towarzyszem tuż po tym jak się spotkali, była dla niego bolesna. Niepokój o niego nie pozwalał mu usiedzieć w jednym miejscu, a jednocześnie zmęczenia nie pozwalało rzucić się do natychmiastowego działania. Jak przez mgłę pamiętał ciepłe ręce, które się nim zajęły, zmartwione głosy, kolejne troskliwe dłonie…
-trzeba będzie się dowiedzieć, kto się mną zajął i ładnie podziękować – zadecydował.
Otworzył drugie oko i na razie nie ruszając się z miejsca rozglądał się po sterowcu pełnym adeptów Balaur. Jedni wyglądali na przesuwający się w dole krajobraz, inni czyścili i sprawdzali broń, jeszcze inni dyskutowali w małych grupkach.  Atmosfera wyczekiwania i napięcia, jakie zazwyczaj panuje przed każdą większą bitwą, była wyczuwalna w całym sterowcu.
Krrrater spróbował rozprostować skrzydło.
-Uaaaa – skrzywił się obolały – cały zdrętwiałem, ale chyba nic sobie nie uszkodziłem. Poza wyczerpaniem i bólem mięśni jak na razie nie widzę żadnych większych obrażeń, lotki całe, ścięgna chyba też. Nie dolega mi nic, czego nie naprawiłby solidny wypoczynek.
Ptak przewrócił się na grzbiet i popatrzył w górę. Powieki powoli opadały mu na oczy. Zamrugał kilkakrotnie, próbując utrzymać je otwarte, ale przegrał tą walkę i po chwili ponownie zapadł w sen.
***
Obudził się ponownie.
Chyba pozostanę w tej postaci, bo i tak brakuje mi się na magiczne podtrzymywanie postaci ludzkiej – podjął decyzję – poza tym moje ubranie razem z całym dobytkiem zostało w Fantasme, a Nath zawsze mówił, że w śród ludzi nie wypada chodzić bez ubrania. Czy z Nathem wszystko w porządku… - jego myśli poszybowały w stronę przyjaciela, tego gdzie teraz jest, czy nic mu nie grozi, czy czeka na niego, jak szybko się zobaczą i ile czasu zajmie odbicie więźniów, czy są wystarczająco silni…
Jeśli chodzi o „silnych” właśnie w oko wpadła mu mistrzyni Notos i zagapił się jakoś tak bezmyślnie. To znaczy, wszystkie myśli odpłynęły mu powoli z głowy, poza jedną, która rozparła się na środku jego z lekka przymroczonego mózgu – Czy ona przypadkiem nie przytyła?
Przeszedł go dreszcz, jakby dotknął węgorza elektrycznego i zesztywniał. Oblany zimnym potem rozglądał się w panice dookoła, czy przypadkiem nikt nie usłyszał jego myśli. Powiedzieć coś takiego kobiecie! O Bogowie Elet! Gdyby to doszło do uszu Mistrzyni Notos! Toć to bardziej niebezpieczne niż starcie z armią Chaosa! Może lepiej udawać, że śpię i o niczym nie myślałem!
Zamknął oczy, ale jego drobnym ciałem wstrząsały dreszcze. Usłyszał, że ktoś do niego podchodzi i poczuł jak delikatnie dotyka jego skrzydeł. Z zaskoczenia otworzył oczy i zamarł wpatrzony w stojącą nad nim mistrzynię. Z galopady myśli powoli zaczęły docierać do niego kolejne wnioski..
Po pierwsze – nie przewinęło mu się przed oczami całe życie, więc nie może jeszcze umrzeć, zanim to nie nastąpi.
Po drugie – Notos nie patrzy na niego z bezmierną odrazą zarezerwowaną dla samców i winowajców, ale z troską i mimo że widać, iż myślami błądzi gdzie indziej, (co w obecnej sytuacji jest zupełnie zrozumiałe) to nawet cos spokojnie do niego mówi. Zaraz, zaraz! Co ona mówi? Krrrater skupił się.
- Odpoczywaj, potrzebny ci jeszcze wciąż odpoczynek.
Po trzecie – mistrzyni jest jedną z tych osób, które się nim opiekowały!
- Dziękuję bardzo za opiekę! – wychrypiał. Skinęła nieznacznie głowa zamyślona i poszła dalej, a kruk patrzył jej śladem uświadamiając sobie, że po czwarte, to ona wcale nie przytyła, tylko chyba spodziewa się dziecka.
- A to ci nowina – sapnął – ciekawe jak chłopaki zareagują. Jego myśli znowu pomknęły do Natha i minionych zdarzeń, a w rezultacie skłoniły go do działania. Najpierw postanowił wstać.
- Ciągle jestem jeszcze w jednym kawałku, podejrzewam, że to bardziej zasługa zjedzonej przed lotem konfitury pigwowej Babci Malwan, niż zaklęcia z księgi, która na razie przepadła z całym dobytkiem. -Na myśl o konfiturach zaburczało mu w brzuchu – Skoro już udało mi się stanąć na nogi, to pójdę i poszukam Fal, bo jej też musze podziękować za opiekę. No i może ktoś będzie miał chociaż rację wojskowych sucharów…
Przebudzenie
Kruk wraca powoli do życia i zaczyna odrabiać zaległości, mimo że poza głównym nurtem, ale ciągle gdzieś tam wegetuje.
Loading...
Kruk postanowił podjąć wyzwanie Actimela - co z tego wyniknie to się okaże, tylko nie bijcie kruka i bądźcie dla niego wyrozumiali...

AdCast - Ads from the Community

×

Comments


Add a Comment:
 
:iconvampire-of-shade:
Vampire-of-shade Featured By Owner Dec 14, 2013
i1.kwejk.pl/site_media/obrazki… No o kim mogłam pomyśleć w pierwszej chwili? ;)
Reply
:iconkrrrater:
Krrrater Featured By Owner Dec 14, 2013
:) a co? kruki garną się do wiedzy
Reply
:iconkruczka:
Kruczka Featured By Owner Sep 21, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Wszystkiego najlepszego! :D
Reply
:iconkrrrater:
Krrrater Featured By Owner Sep 21, 2013
a dziękuję :)
Reply
:iconakira789:
akira789 Featured By Owner Jan 29, 2013  Hobbyist General Artist
Dostajesz taga [link]
(możesz zrobić krrraterem >u> )
Reply
:iconakira789:
akira789 Featured By Owner Oct 1, 2012  Hobbyist General Artist
Tag :) [link]
Reply
:iconakira789:
akira789 Featured By Owner Aug 27, 2012  Hobbyist General Artist
za fava dziękuję.....i możesz sobie ustawić jako ID jak chcesz =u=
deviantART muro drawing Comment Drawing
Reply
:iconszarosen:
szarosen Featured By Owner Aug 18, 2012  Hobbyist Digital Artist
chcę komiks jak krater spotyka pchlarza (bestianowego wilka) ;_____; dało by się zrobić? *vvv*

(jestem skrytą fanką kratera tak btw >w< <3 )
Reply
:iconkrrrater:
Krrrater Featured By Owner Aug 18, 2012
kruk troche się boi większych stworzeń, ale pewnie się w końcu spotkają :)
Reply
:iconszarosen:
szarosen Featured By Owner Aug 18, 2012  Hobbyist Digital Artist
<3
Reply
Add a Comment: